Jest to druga książka z serii "Dworu cierni i róż" Sarah J. Maas. I jest to zdecydowanie jeden z przypadków, w których to część druga jest tą najlepszą.
Startujemy pół roku po części pierwszej. Dwór Wiosny jest w odbudowie, trwają przygotowania do ślubu, a Feyra... jest rozbita. W nocy dręczą ją koszmary o próbach, w dzień męczy udawanie, że cieszy ją spokój Dworu, przyjęcia i piękne suknie. Nie może malować, nie jest w stanie polować, nie wolno jej wychodzić. Na szczęście ma na Dworze nową przyjaciółkę - Ianthę, kapłankę i przyjaciółkę Tamlina.
Wszyscy traktują Feyrę jak świętą, wszyscy też zakładają, że skoro Amarantha nie żyje wszystko jest już dobrze, a próby są czymś, o czym można plotkować. Jednak w Feyrze zaczyna budzić się magia, a jej ukochany nie pozwala jej nic z tym zrobić. Wszystkie problemy i lęki kulminują się w dniu ślubu, kiedy to Feyra (ubrana w wybrany przez Ianthę koszmarek) zwyczajnie panikuje. I wtedy właśnie wkracza - cały na czarno - Rhysand żądający wypełnienia przez Feyrę jej części umowy.
"Dobro. Nie byłam dobra. Byłam niczym, a moja dusza
- moja nieśmiertelna dusza - była skazana na potępienie... [...]
Za moimi plecami rozległ się grzmot, jakby zderzyły się z impetem dwa głazy. [...]
Odwróciłam się i przez mrok rozwiewający się niczym dym na wietrze dostrzegłam Rhysanda wygładzającego klapy czarnej marynarki."
Dlaczego uważam tę część za najlepszą? Po pierwsze, nie ma już tej dualności, historia od początku do końca jest spójna. Po drugie rzadko w książkach widzimy koniec miłości. Jeszcze rzadziej mamy ochotę amanta udusić. I po trzecie, historia jest ciekawa i nie jest naciągana. Klei się z tym, co było w poprzedniej części, rozwija wiele wątków i tworzy nowe.
Wprowadza ona też nowe postacie. Dwór Snów, czyli dwór Rhysa tworzą ciekawe, inteligentne osobistości z własnymi, poplątanymi relacjami. Zdecydowanie można ich lubić.
Tom drugi jest też chyba najlżejszy. Historia nie zawiera klaustrofobicznego poczucia zamknięcia, przerażających potworów, które trzeba zabić czy wszechobecnego poczucia porażki. Jest za to trudny proces zdrowienia, nauka panowania nad samą sobą, oraz rodząca się przyjaźń i miłość. No i oczywiście najpiękniejsze wyznanie miłości.
" Zrozumiałem… Zrozumiałem, że cię kocham, gdy podniosłem nóż, by zabić Amaranthę. Kiedy tu w końcu dotarłaś… Zdecydowałem się niczego ci nie mówić. Niczego. Postanowiłem nie zwalniać cię z naszej umowy, ponieważ twoja nienawiść była lepsza od twojej obojętności albo od… uczucia podobnego do mojego, które spowodowałoby, że pozwoliłbym sobie ciebie kochać, a ty zostałabyś mi odebrana. Tak jak to się stało z moją rodziną… z moimi przyjaciółmi."
To piękna opowieść. Może nie radosna, może nie łatwa. Ale piękna. Polecam serdecznie wszystkim fanom fantastyki ale też tym, którzy po prostu kochają dobre historie.
W Polsce wydawcą książki jest Grupa Wydawnicza Foksal.
https://www.taniaksiazka.pl/dwor-mgiel-i-furii-dwor-cierni-i-roz-tom-2-sarah-j-maas-p-819669.html
Komentarze
Prześlij komentarz